piątek, 17 lipca 2015

Pożegnanie

Gatunek: Romans
Kategoria: SasuSaku
Wiek: +18
Uwagi: Ta minaturka jest taką małą rozgrzewką przed o-s Powolna destrukcja, gdzie chcę zawrzeć mały wątek erotyczny. Otwarcie przyznaję, że nie potrafię pisać takich rzeczy, ale chciałam spróbować, dlatego mogło wyjść źle, a nawet bardzo źle. W moim wykonaniu nie będzie wiele takich partówek (prawdopodobnie tylko ta miniaturka i nadchodzący o-s). 
Przepraszam za wszystkie błędy, na tekst tylko rzuciłam okiem, później jak Ven znajdzie czas to najwyżej go zbetuje. :)
Masz Mayako w końcu małego hentaica ode mnie. Doczekałaś się. :D 

*obowiązkowo!*

Stał tam i patrzył na mnie tym kuszącym, mrocznym wzrokiem. Czarne płomienie delikatnie gładziły skórę mężczyzny, a on zupełnie nic sobie z tego nie robił; przecież był ich panem, wywołał iskrę. Za to moje ciało parzyło, gorące od jego łaknącego spojrzenia. Pragnął mojej osoby w tej chwili, a ja doskonale o tym wiedziałam. Uśmiechnął się, ten uśmiech był jedyny w swoim rodzaju, niesamowicie ponętny, przeznaczony dla mnie i nie ujrzał go nikt inny. Wzdychając, dezaktywował Sharingana, a czarne płomienie zniknęły. Zaniknął przyjemny żar, który od nich bił. Powietrze stało się nagle gęstsze niż zazwyczaj, a w pomieszczeniu było słychać jedynie nasze przyspieszone oddechy.
Modliłam się, aby nie okazało się, że to Genjutsu, czy jedna z jego sztuczek. Nie chciałam śnić; chciałam być tu i teraz. Z nim.
Przykucnął na parapecie, zamykając za sobą okno, aby chłód z podwórza nie wtargnął do środka. Jednak przedarł się przez małą szparę zimny podmuch, który owiał moje ciało, wywołując gęsią skórkę. Z rosnącym podnieceniem, narastało również mnóstwo wątpliwości, jednak mój nocny gość rozwiał je jednym spojrzeniem. Chciał mnie. Tylko m n i e.
Światło księżyca oświetlało jego posturę, niestety swoje ciało skrywał szczelnie pod długim płaszczem. Miałam ochotę zedrzeć go z niego w tej chwili, ale powstrzymywały mnie resztki rozsądku. A już byłam na schyłku wytrzymania; tylko dzięki wieloletnim treningom, miałam w sobie trochę samodyscypliny.
Zeskoczył z parapetu i wylądował miękko na nogach, na moment zagłuszając ciszę panującą w pomieszczeniu. Grube okrycie spadło z jego ramion, odbijając się z łoskotem o podłogę, wywołując dreszcze na moich plecach. Sasuke spojrzał na mnie wymownie, zadziornie unosząc kąciki ust.
Ciemna koszula bez rękawów opinała się na jego ciele, a minimalny ruch sprawiał, że dostrzegałam zarysy mięśni mężczyzny. Poruszyłam się niespokojnie na łóżku, czekając na kolejny krok Uchihy. Podszedł bliżej i usadowił się na meblu, tuż obok mnie. Przejechał zimną dłonią po moim policzku, a ja utonęłam w jego spojrzeniu. Ciemne, głębokie, pociągające. Rozpływałam się pod wpływem dotyku Sasuke, łaknęłam więcej.
Schylił się, po czym błądząc wzrokiem po zarumienionej twarzy, złożył na wargach przelotny pocałunek; a gdy oderwał się, wydałam z siebie cichy pomruk niezadowolenia, na co Uchiha wykrzywił usta w łobuzerskim uśmiechu.
K o c h a ł a m tego drania jak głupia.
I jak głupia, cholernie go p r a g n ę ł a m.
Usiadłam; palcem wskazującym przywołałam mężczyznę do siebie. Posłał mi ciekawskie spojrzenie, przybliżając się. Poczułam jego ciepły oddech na moim policzku, przymrużyłam oczy. Powiew z jego warg drażnił moją skórę. R o z p a l a ł. T o p i ł.
Świat wirował w mojej głowie. Wyłączyłam wszystkie zmysły, poddając się pragnieniu. Byłam niezwykle otumaniona. W a r i o w a ł a m.
Przejechałam paznokciami po jego ramionach, gdy wbił się zachłannie w moje usta. Splótł nasze języki, nie dając mi ani chwili wytchnienia. Uchiha był na skraju wytrzymania. Mój Sasuke.
Drżącymi z podniecenia palcami zaczął rozpinać guziki białej koszuli, którą miałam na sobie. Po chwili odzienie opadło na materac, ukazując nagie ciało. Westchnęłam przeciągle, kiedy poczułam usta Sasuke na szyi. Spragniona wrażeń ściągnęłam z niego podkoszulek; zamruczałam widząc efekty jego wieloletnich treningów. Liczne blizny pokrywały jego tors, co dodawało mu pazura. Przygryzłam wargę. Był niezwykle seksowny.
Zamruczał, widząc odsłonięty biust. Mimo wszystko nie miałam się czym pochwalić. Zazdrościłam wielu dziewczynom rozmiarów ich piersi — szczególnie Ino, która nie dość, że miała ładne kobiece kształty, zawsze odznaczała się stylem i klasą. A te jej niebieskie oczy; marzenie każdej dziewczyny.
Sasuke sapnął do ucha, schodząc niżej i całując moje nabrzmiałe sutki. Jęknęłam czując ciepły język na brodawce. Drugą pierś złapał mocno w swoją dłoń oraz ścisnął. Wydałam z siebie jęk podniecenia.
Przejechał wilgotnymi wargami po linii mostka; westchnęłam przeciągle z nadmiaru wrażeń. Ten facet sprawiał, że czułam się oszołomiona, traciłam zmysły. Nic się nie liczyło.
Chciałam w i ę c e j. Byłam z a c h ł a n n a.
Moje ciało zalała fala dreszczy, kiedy zaczął schodzić niżej.
Drań robił to cholernie dobrze. P i e k i e l n i e dobrze.
Gdy tylko powrócił do moich ust, wijąc się pod nim, ściągnęłam z niego resztki garderoby. Wtedy zaczęło się najlepsze. Taniec naszych spragnionych ciał.
Ciszę w pokoju zagłuszały nasze jęki i skrzypienie łóżka. Widziałam jego zamglone, czarne oczy. Ukradkiem odbijał się w nich blask księżyca. Wzrok Sasuke był skierowany na moje usta, po chwili zasmakowałam słodkich pocałunków. Objęłam go nogami w pasie, przyciągając bliżej siebie. Dłońmi błądziłam po rozgrzanym ciele ukochanego; niezaspokojona szeptałam jego imię.
Drażnił moje ramię gorącym oddechem, narzucając szybsze tempo. Wprowadził chaos w nasze erotyczne ruchy. Wplotłam dłoń w czarne, gęste włosy Sasuke, przeczesując je od czasu do czasu.
Gryzłam jego ramię, drapałam plecy. Chciałam tego wieczoru dostać jak najwięcej. I dostałam to, czego chciałam. J e g o.
Ta noc była najcudowniejsza w całym moim życiu. Wszystko co wtenczas zrobiliśmy było dobre. Było w ł a ś c i w e. I zostało tylko pomiędzy nami.
Wiedziałam jednak, że nie mogłam liczyć na nic więcej.
Odkryłam to w namiętnych, gorących pocałunkach; odkryłam w łaknących ciepła dłoniach, ukradkowych spojrzeniach. Odkryłam to w jego drżącym głosie.
To było pożegnanie.


Wiem, że wyszło jak wyszło... Ale mimo wszystko chciałam spróbować. :)

12 komentarzy:

  1. KYYYAAAAAA!
    TAM JEST MÓJ NICK! XD
    Ej, co wyszło jak wyszło? Moim zdaniem wyszło bardzo fajnie! Takie miniaturki mają to do siebie, że nie idzie w nich przesadzić z treścią, która jest niepotrzebna!

    Gorąco mi było, ojjj tak tak tak. :D Fajnie opisana sfera intymna, czasem nie tylko penis musi być wyznacznikiem seksualnym. Podkreśliłaś tę niezwykłą szyję i piersi i za to gigantyczny plusior. :3

    Nie ukrywam jednak, że się bałam, że Sasek buchnie znowu tymi czarnymi płomykami i atmosfera... Stanie się naprawdę gorąca . Hehe. Hehehe. Heehhehehehehehhe. xD
    Jeszcze ta piosenka zrobiła mi kupę z mózgu. xD

    Buziaki! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umiem pisać o penisach, zresztą wiesz co u mnie z tego wychodzi xDDD (Ino symulująca penisa <3)
      Jakby Sasek znowu buchnął, to od tej namiętności by się zjarali xDDD

      Mnie też, ale ją uwielbiam <3!

      Usuń
  2. Hm... ta nutka ma w sobie coś erotycznego. Serio. Już wiem, że bardzo ją polubię :)

    Notka także przypadła mi do gustu, mimo, że pozbawiona jest wszelkich dialogów, to ma w sobie to "coś". Wprost mnie zachwyciła. I powiem ci, że takie smaczki możesz wrzucać częściej. Dużo częściej. Bardzo chętnie przeczytam. Jedyną moją uwagą jest to, że za szybko się skończyło. No, co tak krótko, no?! I want more!
    Pozdrawiam serdecznie i życzę całej masy weny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam, jak ją pierwszy raz usłyszałam. Taka pełna namiętności. :3

      To miniaturka, dlatego tak krótko. XD

      Usuń
  3. Sasame, Sasame ty zła, piekielnie zdolna dziewczyno ;o

    Po ai no noroi pomyślałam sobie, że jeszcze szybko przeczytam chociaż jedną miniaturkę, bo muszę się brać za szesnastkę IRHF. Kończenie jej, właściwie. I kiedy będziesz ją czytała, to możesz wiedzieć, że planowo nie była taka zboczona. Zainspirowałaś mnie tym cudem powyżej. I, powaga - nie przyjmuję do wiadomości, że to i o-s będą jedynymi w tym klimacie, bo świetnie dajesz sobie w nim radę ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już Ci pisałam, co złego to nie ja. XDDD
      Ale nie lubię pisać zboczuszków, niepewnie się w tym czuję ;---------; Robię to tylko od tak, dla spróbowania. :3

      Usuń
  4. Boże, idź ty wstrętny zboczeńcu jeden!
    Awww, awww *.*
    Cudeńko
    <3 :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo! <3 Mówię poważnie, zwłaszcza, że normalnie nie piszesz takich rzeczy. :3
    I to "pożegnanie" na końcu - jejku, tak smutno się jakoś zrobiło. :/ Ale na szczęście można sobie tu różne okoliczności wyobrażać, więc w moim mniemaniu jest tak, że teraz się żegnają, bo Sasuke na trochę odchodzi z wioski, ale wróci i będą szczęśliwi! O tak! <3
    Świetnie radzisz sobie, gdy mowa o "smętniejszych" partówkach. Zwłaszcza, że mają w sobie taką "magię". :3 Mimo wszystko chciałabym kiedyś przeczytać jakąś jednopartówkę SasuSaku w twoim wykonaniu z szczęśliwym zakończeniem. :D
    Pozdrawiam serdecznie, Satarze! :v

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzień dobry, wiesz, że mi się podobało, bo już o tym wspominałam. W dodatku muzyka tylko spotęgowała emocje. Niby nic, a tak dużo! Chciałabym rzec, wincyj! Ale bo ja wiem, co Ty tam właśnie skrobiesz (o ile w ogóle! :c) Mam nadzieję, że na jakimś blogu pojawi się coś nowego, bo nie wiem, jaki mam zacząć czytać! HALP! Jak zacznę czytać jeden i tam nie będzie kontynuacji, a ja się wkręcę, to... będę głośno płakać. A chcę przeczytać coś dobrego, smacznego i spędzić mój czas wolny na czymś INTERESUJĄCYM.

    RUSZ DUPĘ, SASAME!

    CZYKAM.

    Nobieśka ♥

    OdpowiedzUsuń